Relacje z codziennego życia miejskiej kobiety przeflancowanej na wieś.
Blog > Komentarze do wpisu

Obuta w jednego buta.

W oczekiwaniu na powtórkę grzmotów i błyskawic przygotowałam strój, w którym ewentualnie wyskoczę z domu, w celu ratowania siebie.

Poprzednia, niespokojna noc nauczyła mnie pewnej przezorności.

W momencie kulminacyjnym, kiedy wiało i szalało założyłam spodnie i jednego kapcia. Drugiego nie znalazłam, bo piesek gdzieś podział.

W jego gnieździe wszystkie nasze buty, bo to taki gadżeciarz jest. Wystarczy wyjąć na chwilę nogę z buta, czy kapcia, a on już skrada się i chapie.

A jak chcę wyjąć to, co moje - warczy i rzuca się zębiskami do ręki.

Tak, czy siak - obuta na jedną stopę gotowa byłam do ucieczki - jakby co.

Wczoraj wieczorem byłam spanikowana, ponieważ te prognozy brzmiały dosyć dramatycznie. Schowałam parasol, krzesła oraz poduszki z tarasu. Pod ręką miałam strój wyjściowy.

Noc przespałam spokojnie. Nic złego nie wydarzyło się w moim rejonie.

Dzisiaj najcieplejszy  dzień tygodnia. Na razie otwarte mam wszystkie okna i drzwi, by dotlenić płuca chłodnym, o tej porze powietrzem. Za niedługo wszystko szczelnie pozamykam, psy schowam do chałupy i tak spędzę ten dzień. 

Dobrze, kiedy jest ciepło, ale jak jest za ciepło, to bardzo niedobrze.

Nie po to jest lato i wakacje, by siedzieć w domu, w dodatku zaciemnionym, zamkniętym na trzy spusty.

Co prawda na wsi powietrze nie jest tak nagrzane jak w mieście, są zacisze miejsca pod drzewami, trochę powiewu wiatru, poranna rosa, więcej tlenu, ale i tak przeżywam trudne chwile. 

 Życie na wsi powoli mnie nudzi. Zrobiłam ogórki ( więcej nie ma i nie będzie, bo grad posiekał), nacieszyłam się miejscem, a teraz jestem ciekawa, co słychać w mieście, w moim domku? I tak niestrudzenie błąkam się po tym świecie. To tu, to tam.

W żadnym z tych miejsc nie czuję się na zawsze. W związku z tym, nie mam dalekosiężnych planów, marzeń długofalowych, pewności co do przyszłości.

To przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.

Wszystko wydaje się tymczasowe, na teraz. 


piątek, 11 sierpnia 2017, duzabula

Polecane wpisy

  • Myśli.

    Dni na wsi podobne. Nic nie jest w stanie urozmaicić codzienności. Rutyna, rytuał i przyzwyczajenia. Dzień rozpoczynam od wypicia kawy. Później przemieszczam si

  • Żyto.

    Żniwa w pełni. Nasze pole czeka swój czas. Żyto w pozycji horyzontalnej po jednej z nawałnic, do tego zarośnięty do kolan ogród tworzą nieciekawy widok. W tym s

  • Marne zbiory.

    Jestem na wsi. W piątek wieczorem podjęłam decyzję, że wracam do chałupy. Auto wypełnione kartonami dobiłam innymi paczkami, a na fotelu pasażera posadziłam pi

zBLOGowani.pl
;
Blogi