Relacje z codziennego życia miejskiej kobiety przeflancowanej na wieś.
Blog > Komentarze do wpisu

Pasje.

Czasami inspiracją do pisania są Wasze komentarze.

Moja codzienność jest codziennością kobiety, która walczy o samodzielność, bo wie, że teraźniejszość nie jest stabilna, a przyszłość niepewna i rozumie, że na nikogo nie może liczyć w myśl powiedzenia: "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz", ale rozprasza się z powodu nieoczekiwanych zdarzeń, zbyt emocjonalnego postrzegania ludzi i świata, wyrzutów sumienia, chęci niesienia pomocy i ratowania kogo się da.

Codzienność w rozkroku, bez stałego miejsca do życia, bez większych perspektyw, ponieważ życie codziennie zdominowało wszystko pozostałe.

Kto z kim przestaje, w moim przypadku bardzo się sprawdziło.

O ile w poprzednim życiu, tuż przed decyzją o domku na wsi,  bardzo często jeździłam na spektakle teatralne, do filharmonii, do kina, uczyłam się, bo nauka to rodzaj mojej pasji, dużo też czytałam, wręcz pochłaniałam książki, o tyle dzisiaj żyję w innym świecie, ale nie zapominam o tym, co sprawia mi przyjemność.

W poprzednim życiu byłam samotną matką, właścicielem firmy i nie wiedziałam gdzie mam ręce wsadzić, by pogodzić wszystkie obowiązki, a jednak miałam czas na nocne seanse filmowe, spektakle operetkowe, wystawy malarskie, wypad na żagle, wycieczki w góry, czy nad morze, zatapianie się w literaturze faktu, psychologii, powieściach kryminalnych.

W takim też środowisku znajomych przebywałam i wszystko miałam w zasięgu. 

Wieś zmieniła moje nastawienie. 

Pasją stał się ogród, literatura przyrodnicza, gromadzenie sielskich chwil, urządzanie domu, przetwory, wypady na rynek do miasteczka, na jakieś jarmarki, dożynki, ludowe święta, ot zwyczajne życie, które dla mnie było wyzwaniem, ciekawym doświadczeniem, bo dostarczało nowych wrażeń i atrakcji.

Brak pracy zawodowej, środowisko nieznajomych ludzi, niespełnione marzenie o tym, jak miało być, a jak jest i nic tego nie może zmienić - odmieniło moje życie. Nie twierdzę, że na gorsze, ale okazało się, że jest inaczej, niż myślałam. 

Men nigdy nie chciał wyjechać dalej, niż do miasteczka.  Weekendowy wypad do miasta, do przybytków kultury był nieosiągalny, bo On nie będzie spędzał czasu w mieście, w którym pracuje od świtu do późnego wieczora. Miałby jechać sześćdziesiąt kilometrów w tę i z powrotem?

Nie ma mowy o wypadzie nad morze, nad jezioro, na grzyby... . On uwielbia spędzać czas na wsi. Mówi, że tutaj jest dla niego raj.. 

Do teatru? Po co?

Do kina? Jest TV.

Atrakcją są letnie grille, kawa na tarasie, rozmowy o poranku, spotkania z sąsiadami, przyjazdy rodziny, wspólne prace w ogrodzie, jakaś impreza weselna... .

Moje życie przeszło w stan hibernacji. 

Poprzednie życie przepełnione było atrakcjami, ale też upokorzyło mnie bardzo. Szukałam ucieczki, by nie mieć do czynienia z ludźmi, miejscami, wspomnieniami, które doprowadziły mnie do ruiny finansowej, osobistej, moralnej, psychicznej.

Z tego powodu wyjechałam na wieś, która w jakimś sensie pozwoliła mi pozbierać się, nabrać zaufania do ludzi,  a pisanie bloga dostarczyło reakcji, dyskusji, uwag na temat postrzegania siebie, bliskich i wszystkiego, co wokół. Dziękuję.

To jest blog o mojej codzienności. Do tej pory wydawało mi się, że moje pasje są dla mnie i nie ma potrzeby egzaltować się nimi. Mam pasje stare, nowe, a pewnie dojdą kolejne, ponieważ otwarta jestem na nowe wyzwania, wrażenia i doznania.

czwartek, 14 września 2017, duzabula

Polecane wpisy

  • Żal.

    Tak dużo mam obowiązków, że nie wyrabiam. Kiedy przychodzi wieczór i chcę coś napisać, akurat dzwoni telefon i długie rozmowy, po których padam, bo o siódmej po

  • Kuchnia mamy.

    Tak szybko minął weekend. Malowałam kuchnię u mamy. Niby maleństwo, a tyle zakamarków! Blaty nie przykręcone, brak drabinki, więc wchodzenie na wysokość było n

  • PRZYJACIÓŁKA.

    Znowu nie mogłam zasnąć. Znowu tysiące myśli, planów łazi mi po głowie. Dzień rozpoczynam od kawy i sensacji jelitowych. Może miejska woda mi szkodzi? A może m

Komentarze
2017/09/14 10:31:29
bardzo ładny wpis, wydaje się że czytając cz,meble bloga wie się o nim sporo, a tu się okazuje, że właściwie nic się nie wie :)

i tak sobie myślę, że decydując się na zamieszkanie, za dwa lata praktycznie w samotni, w Portugalii, też wybiorę spacery nad ocean, piesze czy konne, w zamian za teatr czy kino, już teraz mierzi mnie myśl łażenia po festynach, których tutaj pełno, a od kiedy mamy super hiper hajfaj i jeszcze większy ekran, wolę moją kanapę od szelestu papierków i odgłosów pożerania popkornu na sali kinowej ;)
w pełni Ciebie rozumiem w tym względzie :) szkoda tylko urlopów, bo z tych, jak z seksu, zrezygnuję dopiero w trumnie ;)))
ale np sama do mojej Portugalii przyjedziesz, co?
-
2017/09/14 10:37:22
czyjegoś bloga miało być, a nie meble, się napisało, bo pisałam legato, a powinnam portato czyli odrywać palce od klawiatury :)
-
2017/09/14 10:55:16
Ja tez odnalazłam się na wsi.Teraz czuję, że zyje, pomimo, że jestem po stracie,swojej psiuki. Musiałam , i teraz brak mi bardzo jakiegoś psiaka.Jest mi bardzo ciężko. Szukam jakiegoś psa. Tina miała 15 lat.U nas psy żyły zawsze długo. Mąż w pracy, a ja jestem cały czas sama.Mam tylko komputer.Ogródek też już odpada.
-
2017/09/14 17:39:16
Jesteś wspaniała, że potrafisz tak pisać o sobie. Szczerze i bez egzaltacji. Coś niecoś z twojej sytuacji rozumiem i potrafię sobie wyobrazić, bo jestem podobnie w rozkroku: mam pracę w mieście i tutaj mieszkanie, co prawda nie własnościowe oraz dom na wsi z ogrodem, polem, łąką i lasem, gdzie zawsze czasu brakuje, aby ogarnąć wszystko. jak jestem w mieście, tęsknię za spokojem na wsi, tym,z ę czas płynie tam wolniej i nie trzeba od samego rana ubierać się wyjściowo, bo do ogródka i w samej koszuli nocnej można wyjść ;-) Na wsi zaś tęsknię za spotkaniami z ludźmi, teatrem, koncertami, atrakcjami kulturalnymi i swobodniejszym czasem choćby na czytanie książek. I zawsze człowiek rozdarty :-) Chyba takie już życie niektórym pisane.
-
2017/09/14 21:07:08
Dzięki dziewczyny za rozmowę.
zBLOGowani.pl
;
Blogi